Teatr na rogu. 1918-1945
Krakowski teatr rozrywkowy
Narożnik ul. Krupniczej i Karmelickiej ma bogatą przeszłość. Na początku ubiegłego stulecia stał tu zwykły parterowy dom – zupełnie podobny do wszystkich domów przy tej ulicy. Często zmieniał właścicieli: należał do rodzin Barańskich, Grellów, Waltallerów, Bodnickich, Siedleckich. Kolejny właściciel Szymon Unagar dobudował mu piętro. Na rogu mieścił się sklep kolonialny, a przy nim bufet i sala restauracyjna Gustawa Goldsteina. Młodzież akademicka wpadała tu często na szklankę piwa. Władysław Lubelski i Józef Król w roku 1913 odkupili kamienicę i przejęli firmę. „Idziemy do Króla” – zaczęli mawiać starzy bywalcy. Gdyby nie Marian Dąbrowski, mieściłaby się tu pewnie dotąd restauracja o bogatych tradycjach.
Dąbrowski próbował szczęścia w różnych dziedzinach – był nauczycielem, przedsiębiorcą, dziennikarzem. Od 6 grudnia 1910 wydawał Ilustrowany Kurier Codzienny, popularnego Ikaca, który już po dwóch latach osiągnął rekordowy na owe czasy nakład 40 tys. egzemplarzy. Ikac nie stracił impetu nawet w trudnych latach wojennych. Po 1918 roku Marian Dąbrowski podjął próbę opanowania rynku czytelniczego w całej Polsce. Unowocześnił i rozwinął IKC, a wraz ze wzrostem możliwości finansowych zakładał nowe pisma, tworząc koncern prasowy, dla którego specjalnie wybudowano gmach przy ul. Wielopole 1 – Pałac Prasy, wieńcząc proces tworzenia się największego w II RP przedsiębiorstwa prasowo-wydawniczego.
Marian Dąbrowski zajmuje w historii polskiej prasy miejsce szczególne. Musiał jednak kochać również teatr, skoro już w 1916 roku, w trudnym wojennym okresie gdy władze austriackie zawiesiły wydawanego przez niego Ikaca – finansował emigracyjny Teatr Polski w Wiedniu. W roku 1918, kiedy rozpoczynał realizację śmiałych planów rozbudowy koncernu prasowego, postanowił jednocześnie zafundować Krakowowi teatr. Miał on powstać właśnie tutaj – na rogu Karmelickiej i Krupniczej, na miejscu lokalu, który do niedawna szczycił się damską kapelą w silnie wydekoltowanych sukniach z różowego tiulu. Przekonani przez Dąbrowskiego panowie Lubelski i Król uznali teatr za lepszy interes. 5 września 1918 do Rady Miejskiej Krakowa wniesiono podanie o zezwolenie na rozpoczęcie budowy. 3 października Magistrat zgodził się na przebudowę realności przy ul. Karmelickiej 1 według projektu wykonanego przez architekta Janusza Zarzeckiego.
Marian Dąbrowski i jego wspólnicy chcieli mieć teatr o repertuarze zbliżonym do programów paryskich teatrów rozrywkowych Placu Pigalle, lekkim i błyskotliwym. Wykrojenie na małej i niezgrabnej parceli wszystkiego, co potrzebne w teatrze, nie było jednak dla projektanta łatwym zadaniem. W krótkim czasie z dawnej kamieniczki u zbiegu dwóch ulic pozostały tylko mury. Pierwsze projekty Zarzeckiego nie wzbudziły zachwytu, przeciwnie – wywołały oburzenie. Szanownemu Magistratowi nie podobały się fasady. Zastrzeżenia budziły wymiary okien i wysokość gmachu.
Ojcowie miasta pragnęli, aby budynek teatru harmonizował wyglądem ze stojącymi obok kamienicami. Zarzecki uparł się przy swoich gzymsach, przyczółkach i tympanonach. Z powodzeniem zastosował metodę faktów dokonanych. Magistrat w końcu ustąpił, ale wpierw nałożono 300 koron grzywny na niesfornego architekta. Minął niecały rok i oto na nieforemnej parceli w kształcie rombu stało strojne gmaszysko. Obszerna widownia mieściła 800 widzów. Gorzej było ze sceną – głęboką tylko na 8 i wysoką na 7 metrów, a także z garderobami, których było za mało, a te, które wybudowano, były wyjątkowo ciasne. Nie było również magazynu i dekoracje umieszczano pod sceną. Nazwę dla teatru wymyślił podobno Tadeusz Żeleński-Boy. Anegdota mówi, że stało się to podczas spotkania zorganizowanego przez Mariana Dąbrowskiego, który wezwał na pomoc ludzi znanych w mieście z rozlicznych talentów i dowcipu. Boy, usłyszawszy o co chodzi, zażartował: „Znaleźć dobrą nazwę dla teatru? – Bagatela!”. – Jest! – zawołał Dąbrowski – B a- g a t e l a !
Po wyzwoleniu Krakowa spod okupacji niemieckiej już w styczniu 1945 roku rozpoczęto wyświetlanie w Scali przedwojennych filmów polskich (Królowa przedmieścia w reżyserii Eugeniusza Bodo i Żołnierz królowej Madagaskaru). Niebawem miał tu rozpocząć działalność pierwszy w wyzwolonej Polsce stały teatr dla dzieci.